10 UTWORÓW WOJCIECHA KILARA – MOJA PLAYLISTA MUZYKI FILMOWEJ

W tym wpisie chciałbym zmierzyć się na polu krytyki już nie filmowej, ale muzycznej. Wpadłem na ten pomysł, gdyż obcowanie z filmami znacznie poszerzyło moje horyzonty muzyczne, które jeszcze parę lat temu ograniczały się tylko do muzyki z ulubionych gier komputerowych. Na YouTube zacząłem układać listy swoich ulubionych utworów i okazało się, że w ciągu paru lat pielęgnowania kinofilskiej pasji wpadło mi w ucho sporo utworów muzycznych z rozmaitych filmów. Gdy zrobiłem przegląd (albo raczej „przesłuch” ;)) wielu z nich, odkryłem, że na razie najwięcej z nich to dzieła Wojciecha Kilara, zmarłego 29 grudnia 2013 wirtuoza, który jest kompozytorem znanym nie tylko w Polsce, ale i na świecie. Poniżej podjąłem się próby opisania 10 utworów tego artysty, które słucham z największą przyjemnością.

1. ŚMIERĆ JAK KROMKA CHLEBA

Film Kazimierza Kutza z 1994 to próba rekonstrukcji wydarzenia z okresu stanu wojennego, kiedy w grudniu 1981 w Kopalni Węgla Krzemiennego „Wujek” doszło do krwawych starć milicji z górnikami. Spośród tych ostatnich zginęło 9 ludzi, 23 z kolei zostało rannych. Żałobna muzyka Wojciecha Kilara rozlega się w wielu scenach, a także wtedy, kiedy pojawiają się napisy końcowe, kiedy jest już po wszystkim. Słuchając tego przepełnionego fatalizmem i patosem utworu można wczuć się w ponury nastrój, jaki towarzyszył strajkującym górnikom, bez wątpienia potomkom lub naśladowcom bohaterów z innych filmów Kazimierza Kutza – powstańców z „Soli ziemi czarnej” czy uczestników strajku z „Perły w koronie”. Muzyka do „Śmierci jak kromka chleba” brzmi niczym pełna współczucia elegia dla ofiar tej tragedii. Piękna, zachwycająca, choć jednocześnie bardzo smutna muzyka…

2. BRAT NASZEGO BOGA (OUR GOD’S BROTHER)
STATUS: obejrzany i zrecenzowany 29 marca 2017

Niewielu ludzi zna pewnie tę ekranizację sztuki Jana Pawła II, a szkoda, bo choć jest to nie tyle widowisko filmowe, co wizualny traktat teologiczno-filozoficzny, to film warto znać zarówno dla znakomitego aktorstwa (Wojciech Pszoniak jako „nieznajomy”), bardzo dobrych dialogów, ciekawej historii Alberta Chmielowskiego, jak i rewelacyjnej muzyki Wojciecha Kilara, która dla niektórych może wydawać się przesłodzona, dla mnie jednak to majstersztyk! Brzmi ona jak poezja o tryumfie dobra, które objawia się w sposób skromny, nie szukający wielkiego poklasku. Muzyka Kilara brzmi jak śpiew duszy, która odnalazła radość i spokój dzięki temu, że człowiek, który ją nosi w sercu, odnalazł swe powołanie i jest jemu wierny. Prawdziwe cudo!

3. ŻYCIE ZA ŻYCIE. MAKSYMILIAN KOLBE
STATUS: obejrzany i zrecenzowany 24 marca 2017

Filmowa biografia zakonnika, który poświęcił się za jednego z więźniów obozu koncentracyjnego, nie była pozbawiona wielu wad, lecz tym, co sprawia, że jest ona warta obejrzenia, jest m.in. arcydzieło Kilara, dzięki któremu jesteśmy w stanie jeszcze bardziej uwierzyć w ofiarę Maksymiliana Kolbe. Jego muzyka była na tyle znakomita, że odsłuchałem całą ścieżkę dźwiękową do tego filmu. Utwór, który pojawia się w napisach końcowych, a także w filmie „Truman Show” (kiedy główny bohater ostatecznie odkrywa prawdę o świecie, w którym żyje) należy do moich ulubionych. Melodia ta przywołuje myśl świętego Pawła z Tarsu: „W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiarę ustrzegłem”, brzmi ona bowiem jak powolne wstępowanie do raju po ukończeniu biegu życia. Co tu dużo mówić – ideał!

4. PRZYPADEK
STATUS: obejrzany 1 stycznia 2017

W jednym z najbardziej sławnych filmów Krzysztofa Kieślowskiego, Wojciech Kilar zawarł smutną refleksję na temat niemożności przeciwstawienia się niemożliwemu do przewidzenia losowi. Jego muzyka brzmi jak żal głównego bohatera do życia, które za każdym razem uniemożliwia mu osiągnięcie szczęścia. Niby mało skomplikowana, a jednak wielka pieśń człowieka będącego marionetką w rękach metafizycznej siły (Boga?). Poruszające!

5. HUBAL
STATUS: obejrzany 26 lutego 2017

Szczególnie lubię początkową partię tego utworu, w którym można usłyszeć lekką wariację nt. „My, Pierwsza Brygada”. Niezwykle żwawy i rytmiczny kawałek, który po pierwszych „galopach” spowalnia i powoli buduje napięcie, a następnie przechodzi w murmurando. Może i ten utwór nie skłania do żadnych przemyśleń, ale czy to ważne? Jest to znakomita ilustracja zmagań Henryka Dobrzańskiego z Niemcami, którzy zaatakowali jego Ojczyznę. Ów utwór w świetny sposób oddaje wiarę żołnierzy z kampanii wrześniowej w cel zwycięstwa, która to wiara kazała im walczyć nawet w następnych miesiącach…

6. ZEMSTA
STATUS: obejrzany 6 kwietnia 2016

Utwór prosty, ale będący niezwykle trafnym podkładem muzycznym do filmu przypominajęcmu zwykły spektakl telewizyjny. Razem ze śnieżnymi plenerami tworzy ona doskonały kontrast z teatralną manierą aktorów odtwarzających postacie z klasycznej komedii Aleksandra Fredry, a zarazem pokazuje, że konflikt, który toczy sie między nimi, przypomina właśnie energicznego mazura – to nie jest w gruncie rzeczy bratobójcza wojna, a taniec, po którym musi nastać zgoda i przebaczenie swoich win. Jasne, pewnie nie jest to szczyt Kilarowego geniuszu, ale zarówno film, jak i muzyka, to dzieła przyjemne i wysmakowane! ;)

7. PAN TADEUSZ
STATUS: obejrzany w 2015, później pod w grudniu 2016, zrecenzowany 13 stycznia 2017

Ugh… tego nieszczęsnego poloneza musieliśmy słuchać wszędzie, więc trudno się zachwycić jego maestrią. Podobna rzecz ma się z filmem, który oglądać po prostu TRZEBA było. Kiedy obejrzałem adaptację Mickiewiczowskiej epopei po raz drugi, moje uprzedzenia zniknęły i miałem przyjemność oglądać dzieło naprawdę dobre, a z utworów pobrzmiewających w filmie, w pamięć zapadł mi ten o tytule „Kochajmy się”, którego nie mogę przestać słuchać i nie mogę przestać się nim delektować. To prawdziwy miód dla uszu i jestem pewien, że oba szlacheckie rody zaprzestały sporów między sobą właśnie dlatego, że towarzyszył im ten utwór: „Kochajmy się”. Tych rytmów chciałoby się słuchać w nieskończoność!

8. JAROSŁAW DĄBROWSKI
STATUS: obejrzany 6 kwietnia 2017, zrecenzowany 25 kwietnia 2017

„Muzyka z chorej na schizofrenię katarynki”. „Muzyka – Wojciech Kilar. Nie wierzę, kuźwa, po prostu nie wierzę… Tym razem to nie kwestia filmu czy niedobrania – ta muzyka jest tragiczna! Nie, nie „tragiczna” w sensie nastroju, ona jest tragiczna w ogóle, jest gorsza niż film, który bez niej zyskałby naprawdę sporo”. Taką opinię o muzyce z „Jarosława Dąbrowskiego” ma autor bloga „poliszmuwi”. Nie potrafię go zrozumieć – ja mam zupełnie odmienne zdanie o tym utworze, który uważam wręcz… za arcydzieło! Aż bym chciał wstawić ten „epicki” utwór w miejsce motywu „Gwiezdnych wojen”. Żadna muzyka nie pasowałaby lepiej do filmu o romantycznym bojowniku o wolność, jakim jawi się Jarosław Dąbrowski w filmie Bohdana Poręby. Słychać w tej melodii zarówno gotowość do walki, jak i tęsknotę oraz nadzieję. To szeroki wachlarz emocji, który ukazuje nam ból, radość, gniew, wyczerpanie, pragnienie zwycięstwa, wizję odrodzenia, wiarę w sens swoich starań… Jeśli chodzi o muzykę do filmu historycznego, to moim zdaniem mógłby z nią konkurować motyw ze „Szwadronu” autorstwa Krzesimira Dębskiego… ale o tym może innym razem! ;)

9. KRÓLOWIE NOCY (UTWÓR: Vadim’s Death)
STATUS: obejrzany w lipcu 2016

Tu ciekawostka – amerykański film sensacyjny. Przyzwoicie zrobiony komercyjne, które zapada w pamięć m.in. dzięki muzyce Wojciecha Kilara, który do tego filmu z gwiazdroską obsadą stworzył utwór przejmujący, choć dotyczył on wydarzenia banalnego – śmierci jakiegoś gangstera, zastrzelonego w policyjnej obławie. Kilar nadał temu zgonowi wielki wymiar, bowiem jego muzyka brzmi jak słowa człowieka, który godzi się ze śmiercią, przyjmując na siebie ogrom związanych z nią cierpień. Muzyka, która skłania do głębokiej zadumy nad przemijaniem. Geniusz!

10. FAUSTYNA
STATUS: nieobejrzany

Nie widziałem filmu o świętej Faustynie, ale nie zmienia to faktu, że muzyka Kilara brzmi tak przepięknie, że trudno przejść koło niej obojętnie. Po raz kolejny Kilar postanowił zgłębić umysł osoby pełnej niczym nie wzruszonej wiary. Muzyka do „Faustyny” nie jest może tak wybitna, jak w przypadku filmów o Kolbem lub Chmielowskim, ale moim zdaniem idealnie oddaje ona to, co musiało zachodzić w sercu świętej Faustyny, doświadczającej niezwykłego objawienia, które na zawsze zmieniło jej życie…

=====

ODNOŚNIKI:
* „JAROSŁAW DĄBROWSKI” – recenzja na poliszmuwi.blogspot.pl, 21 lutego 2014

2 comments on “10 UTWORÓW WOJCIECHA KILARA – MOJA PLAYLISTA MUZYKI FILMOWEJ

  1. Większość muzyki Kilara wydaje mi się niestety dość wtórna, niezbyt ciekawa i mało zapadająca w pamięć… No ale są pewne wyjątki. No więc tak: przede wszystkim „Salto” Konwickiego – świetna muzyka do czołówki i do sceny tańca Cybulskiego i innych. To zdecydowanie zapada w pamięć.
    Potem utwór ze średnio ciekawej komedii „Bicz boży”, którego początek brzmi centralnie jak parodia początku utworu z „Rękopisu znalezionego w Saragossie”. :D Nie wiem, czy to było zamierzone, ale niewykluczone. (Muzyka do „Rękopisu…” oczywiście autorstwa Krzysztofa Pendereckiego).
    Muzyka do wczesnych filmów Zanussiego, np. „Barw ochronnych”, „Iluminacji”, „Struktury kryształu”. Nie jest jakaś bardzo, bardzo ciekawa, ale jednak ją zapamiętałem. To samo właściwie można by powiedzieć o muzyce do „Ziemi obiecanej”.
    Jeśli chodzi o pozafilmowe utwory Kilara, stworzył dość ciekawy tzw. „Cykl tatrzański”, na który składają się cztery poematy symfoniczne (Krzesany, Orawa, Kościelec 1909 i Siwa mgła), utrzymane w takim góralskim klimacie. ;)

    Musisz podobny wpis zrobić o Korzyńskim. ;)

  2. Tak, „Ziemia obiecana” to utwór niezły, ale raczej bezbarwny. Jeśli chodzi o filmy Zanussiego, to poza tymi przeze mnie wymienionymi lubię motywy ze „Struktury kryształu” (przyjemna, relaksująca muzyczka jakby z windy), a utwór z „Barw ochronnych” idealnie wprowadza w niepokojący nastrój filmu (jego wydźwięk wzmacniają plansze początkowe przedstawiające różne gatunki zwierząt). Ale nie były na tyle wyjątkowe, abym mógł je uwzględnić na powyższej liście…

    Korzyński – jasne, że mógłbym ułożyć listę jego utworów, ale problem w tym, że jest ich na razie za mało… „Człowiek z marmuru”, „Człowiek z żelaza”, „Opętanie” – pod względem muzycznym to dzieła wybitne, które można słuchać bez końca, ale na następną listę o kompozytorach trzeba będzie poczekać, bo nie znam zbyt wiele jego utworów. Znakomite kawałki stworzyli także Krzesimir Dębski („Szwadron” i inne) oraz Michał Lorenc (np. „Kroll”). Kto wie, może zostanę nie tylko krytykiem filmowym, ale i muzykologiem-amatorem? xD

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *