REWIZOR 2014 (reż. Jerzy Stuhr)

REWIZOR 2014 (JERZY STUHR)

Nie wiedziałem, że Tadeusz Dołęga-Mostowicz popełnił taki plagiat. Słyszałem, że Nikodem Dyzma miał wiele wspólnego z bohaterem scenicznej komedii Nikołaja Gogola z 1836, ale że tych wspólnych elementów jest aż tyle, to bym się spodziewał. No, dobra, może osądzanie autora „Kariery…” jako bezczelnego naśladowcę jest sporym nadużyciem, bo trzeba przyznać, że po prostu sto lat po wydaniu „Rewizora” świat nie poszedł do przodu o tyle, że inny autor wyciągnął takie same wnioski, co jego „kolega po fachu” w poprzednim wieku i w sąsiednim kraju. I po raz kolejny przyszło mi się zmierzyć z bezlitosnym pamfletem na niepoprawną ludzkość, która popełnia błąd za błędem z powodu tragikomicznego ogromu przywar cechujących ludzi na rozmaitych szczeblach drabiny społecznej. Nie czytałem „Rewizora”, ale powiem jedno – adaptacja wyreżyserowana przez Jerzego Stuhra jest naprawdę bardzo dobra i sprawiła, że nie tylko nabrałem chęci na zapoznanie się z pierwowzorem, ale i przypomniałem sobie też inne utwory literatury rosyjskiej, które podejmowały podobny temat. Wszak Anton Czechow w takich nowelach jak „Kameleon” czy „Śmierć urzędnika” podejmował tę samą problematykę. I choć są to utwory uniwersalne, to nie bez znaczenia jest fakt, że powstały one w XIX-wiecznej Rosji – posępnym imperium rządzonym żelazną ręką przez nie cofających się przed niczym despotów, którzy utrzymywali w kraju porządek przy pomocy wszechwładnego aparatu policyjnego (który w XX wieku miał się jeszcze lepiej, niż w poprzednim, a o obecnej sytuacji w Rosji wolę się nie wypowiadać).

Tytułowym bohaterem Gogolowskiej sztuki jest człowiek, który przyjeżdża do prowincjonalnej mieściny z zamiarem przeprowadzenia urzędniczej kontroli. Tak się przynajmniej wszystkim wydaje… Gogol nie wyjawia nam od razu, z kim mają do czynienia mieszkańcy miasteczka, chociaż szybciej jesteśmy w stanie domyślić się prawdy, niż owi zaściankowi ćwierćinteligenci i karierowicze, prześcigający się w bezgranicznym serwilizmie. Czego my nie widzimy w tym widowisku! Bohaterowie komedii bez wahania pożyczają rewizorowi setki rubli, w przypadku których słowo „pożyczenie” trzeba raczej zaznaczyć cudzysłowem. Postać tytułowa chętnie korzysta z szerokiej gamy przywilejów, które zapewnia mu miejscowa „śmietanka”, okazuje się poza tym, że pobyt w tej okolicy może wzbogacić go nie tylko materialnie, ale i emocjonalnie, nadarza się przecież okazja do zawarcia bliższej znajomości z tutejszymi kobietami z wysoko postawionej (według lokalnych standardów) rodziny. Ale to, co uderza najbardziej, to moim zdaniem zawiść, nielojalność i obmowa, które przejawiają ci drobnomieszczanie – w przyjeździe rewizora znajdują oni sposobność do tego, by podjąć próbę zaszkodzenia swoim znienawidzonym sąsiadom, ci również chcą się zemścić i tak nakręca się ta spirala straszliwej niechęci, a widz przestaje się śmiać, a zaczyna być przerażony tym, że przecież świat rzeczywisty wydaje się być jeszcze mniej kryształowy niż to, co dane mu było zobaczyć w utworze sprzed dwustu lat…

Jerzy Stuhr przedstawił tę historię, umieszczając ją w trudnym do jednoznacznego zdefiniowania okresie czasowym, który można określić jako XIX-wieczny kostium z lekką domieszką współczesności. Dało to ciekawy efekt w postaci zaznaczeniu ponadczasowości sztuki oraz podkreślenia wewnętrznej pustki bohaterów, którzy dbają tylko o wygląd zewnętrzny, a nie zasady moralne czy zwykłą ludzką przyzwoitość. W tej stylizacji zawarta została też niezbyt pochlebna i pesymistyczna w swej istocie refleksja, że postęp technologiczny nie idzie w parze z poprawą obyczajów czy sposobu myślenia. Świat przedstawiony w adaptacji Stuhra sprawia wrażenie pięknego, eleganckiego, wytwornego – bohaterowie chodzą ubrani w ładne garnitury i suknie, urządzają sobie przejażdżki konnym powozem po ulicach miasta, a ich włosy są starannie zaczesane i ostrzyżone. Na tym tle wyróżnia się postać tytułowego rewizora, który wygląda jak „bon vivant” i dandysik (żeby nie rzec – hipster!) paradujący w kapeluszu, krzykliwym krawacie, rozpiętą marynarką i długimi, rudymi, kręconymi włosami. Bohaterowie komedii powinni mieć go za zwykłego przybłędę, lecz nie są w stanie stwierdzić, czy jest on nim w istocie, wiedzą bowiem tylko tyle, że wizytujący rewizor miał przybyć „in cognito”. Kontrast ten jest widoczny np. podczas obecności rewizora w rezydencji z suto zaprawionymi stołami i meblami najwyższej jakości. W interpretacji Stuhra rewizor jawi się nam jako ktoś naturalny i żywiołowy, i siłą rzeczy nasza sympatię jesteśmy skłonni kierować na niego, niż na pozostałych bohaterów, którzy tworzą festiwal niesłychanej hipokryzji i zakłamania…

W roli tytułowej obsadzono debiutującego wówczas Adama Serowańca i był to bardzo dobry wybór, bowiem dzięki grze tego młodego aktora możemy zobaczyć postać człowieka wyraźnie zadowolonego z zaistniałej sytuacji i z wielką chęcią czerpiącego z niej korzyści, aczkolwiek nie pozbawionego poczucia lekkiego w niej zagubienia. Jego filmografia jest na razie niewielka i niestety obejmuje ona średnio udany „Smoleńsk”, gdzie zagrał dziennikarza TVM. Mam jednak nadzieję, że z biegiem lat znajdzie bardziej interesujące propozycje, podobnie jak także debiutująca wtedy Nina Minor, wcielająca się tu w córkę Horodniczego świadomą swojej urody i interesującą się względami rewizora. Samego Horodniczego i jego żonę zagrali natomiast Jerzy Stuhr i Agata Kulesza, którym udało się stworzyć zabawne w swej ułomności, chociaż w gruncie rzeczy ludzkie postacie drobnomieszczan pragnących wyzyskać dla siebie jak najwięcej. Na drugim planie błyszczą także dwaj Piotrowie Iwanowicze, których odtworzyli Zbigniew Zamachowski i Grzegorz Mielczarek grający niezbyt lotnych sensatów nieświadomych wagi swej poważnej pomyłki.

Podsumowując, adaptacja Jerzego Stuhra jest godną uwagi propozycją nie tylko dla tych, którzy są miłośnikami klasyki literatury rosyjskiej, ale i tych, którzy chętnie obejrzeliby celną i znakomicie wykonaną satyrę międzyludzkich relacji…

KLIKNIJ W TEN LINK, JEŚLI CHCESZ ZOBACZYĆ „REWIZORA” NA STRONIE NINATEKA.PL

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *